O świecie, który domaga się fajerwerków, i o TSR-owej sztuce ciszy, minimalizmu i wolnego tempa

Czasem mam wrażenie, że współczesność brzmi jak niekończące się „więcej”. Więcej bodźców, treści, opcji. Więcej „ogarniania”, planów, ambicji. Nawet spokój próbuje się dziś sprzedawać w pakietach premium: odpowiednie świece, odpowiednie rytuały, odpowiednia cisza – najlepiej fotogeniczna. A ja coraz częściej widzę, że prosto żyć to jedna z najtrudniejszych sztuk. I że właśnie tu TSR ma dla mnie język, którym można do tej prostoty wracać bez egzaminu i bez dekoracji. Prostota nie jest estetyką. […]